Losowanie ćwierćfinalu Ligi Mistrzów/ Kalendarz rozgrywek 2007/2008
Już jutro, o godzinie 13 czasu miejscowego, czyli prawdopodobnie o 12 czasu polskiego - w szwajcarskim Nyonie odbędzie się losowanie ćwierćfinałów, półfinałów, a zarazem finału Ligi Mistrzów. W losowaniu pod uwagę brane będą m.in. aż 4 czołowe drużyny z Anglii, Barcelona, Fenerbahce Stambuł, AS Roma i Schalke 04 Gelsenkirchen.
Po ... Czytaj dalej
Podsumowanie 1/8 finału Ligi Mistrzów - Roma - Real oraz Schalke - Porto
FC Porto - Schalke 04 Gelsenkirchen 0:1; 1:0 (k. 1:4)
Mecz, jak dla mnie, zakończył się niespodzianką - bo wygraną drużyny z Gelsenkirchen po rzutach karnych, w których bohaterem był Manuel Neuer, który za niedługo będzie obchodził 22 urodziny. Jego interwencje w serii jedenastek, a także w dwumeczu z Porto świadczą ... Czytaj dalej
Ankieta
Która z lig europejskich jest najlepsza?
Sezon
Chcesz poznać wyniki fazy grupowej lub pucharowej poprzedniego sezonu Ligi Mistrzów? Skorzystaj z poniższego narzędzia!
Partnerzy
- Rozkład jazdy PKP
- CV Wzory
- Tworzenie stron internetowych Trójmiasto
- Wzorki na paznokcie
- LM - Liga Mistrzów
- Bukmacher
- Wyniki na żywo
- Teledyski
- pneumatyka
- Darmowe MP3
- Zambrów
- (prawie) Po eliminacjach
- Czwartek, 30. Sierpnia 2007, 13:58
- Autor: Larry
-
Znamy już prawie wszystkie zespoły, które zagrają w fazie grupowej Ligi Mistrzów w obecnym sezonie. We wtorek awans uzyskały ekipy Liverpoolu, Lazio oraz Rangers, w środę natomiast swoje dwumecze wygrały Dynamo Kijów, Szachtar, Steaua, Fenerbahce, Besiktas, Werder, Slavia, Celtic, Valencia, Benfica, Arsenal i Rosenborg. Niewiadomą pozostaje jeszcze wynik dwumeczu Sevilla – AEK, który został przełożony z powodu śmierci Antonio Puerty, piłkarza zdobywcy Pucharu UEFA.
Z wtorkowych pojedynków najłatwiejszy mecz miał Liverpool, który wyeliminował francuski Toulouse. Po Francuzach można się było spodziewać więcej, bo w zeszłym sezonie potrafili naprawdę zachwycić swoją ofensywną, efektowną grą, ale po pierwszym meczu we Francji, wygranym przez finalistów ostatniej edycji Champions League 1:0, wiadomo było, że jest już w zasadzie pozamiatane. A w rewanżu Liverpool postawił kropkę nad i jeszcze łatwiej, niż powinien – wygrana 4:0 na Anfield Road mówi wszystko; a trzeba nadmienić, że Benitez, szczególnie w ofensywie, dał szansę kilku żółtodziobom, jak młodziutki Argentyńczyk Leto, którego w składzie, ba – w kadrze na ten mecz, nie awizowali dziennikarze z jakiejkolwiek gazety w Anglii czy portalu sportowego. Liverpool zagrał, jak to Liverpool – Benitez tak taktycznie ustawił swoich podopiecznych, że nie dali oni żadnych szans gościom. Bramki strzelili kolejno Crouch, Hyypia i dwie Kuyt w końcówce meczu.
Nieco trudniej, ale bez przesady, miało włoskie Lazio, które pierwszy mecz u siebie tylko zremisowało z Dynamem Bukareszt 1:1. To pozwalało Rumunom czekać na gości z Italii z dużym optymizmem, wszak brakowy remis na wyjeździe z takim rywalem to nie byle co. A już po pierwszej połowie meczu rewanżowego, kiedy Dynamo prowadziło 1:0 po bramce Bratu, niespodzianka, jaką byłoby wyeliminowanie trzeciej drużyny zeszłego sezonu Serie A, była naprawdę blisko. W drugiej odsłonie meczu rewanżowego piłkarze Lazio pokazali jednak klasę i wbili rywalom 3 gole w nieco ponad kwadrans i podołali ciężarowi bycia faworytem tego dwumeczu. Bramki dla brązowego medalisty mistrzostw Włoch 2007 zdobyli Pandev i Rocchi, potwierdzając tym samym dobrą dyspozycję strzelecką z zeszłego sezonu. To wielki sukces klubu z Rzymu, który był nie tak dawno jedną z czołowych ekip we Włoszech, ale kilka ostatnich nie było zbyt udane w ich wykonaniu. Tym samym Włosi będą mieli w tej edycji Ligi Mistrzów po dwa kluby z Rzymu i Mediolanu (wszyscy uczestnicy w dziale „Uczestnicy”).
Najtrudniejszą przeprawę we wtorek mieli natomiast zawodnicy szkockiego Glasgow Rangers. Po dość słabym meczu zremisowali oni na wyjeździe z Czerwoną Gwiazdą z Belgradu, a awans zawdzięczają bramce zdobytej w ostatnich minutach pierwszego spotkania w Glasgow.
W środę odbyło się natomiast 12 meczów. Najwcześniej, o 18:00, o awans walczyły drużyny z Ukrainy – Dynamo Kijów i Szachtar Donieck odpowiednio z FK Sarajewo i z Red Bull Salzburg. O ile o meczu Dynama nie ma co pisać – Sarajevo nie było równorzędnym rywalem dla swojego przeciwnika (w dwumeczu 4:0), to na parę słów komentarza na pewno zasługuje potyczka Szachtara z Salzburgiem. Oba zespoły mają mocarstwowe ambicje (oczywiście w miarę możliwości), które biorą się stąd, że budżety tych klubów wielokrotnie przewyższają budżety innych ekip, zaliczanych do europejskiej klasy średniej. Nie mówimy tu więc oczywiście o potentatach z Hiszpanii, czy Anglii, ale już w porównaniu z innymi klubami ze swoich lig, czy zespołów pokroju Celticu, Anderlechtu, czy AEK, Szachtar i Salzburg to krezusi. W kluby te inwestuje dwóch nieprzyzwoicie bogatych biznesmenów, którzy kupują wielkich piłkarzy, zatrudniają wybitnych trenerów, którzy pewnie gdyby nie bajecznie wysoka pensja, nigdy by do tychże klubów nie przyszli. Ale oczywiście, w przeciwieństwie do sytuacji np. w Katarze, nikt nie decyduje się na wyjazd na Ukrainę czy do Austrii na piłkarską emeryturę, czy na wakacje. Właściciele oczekują sukcesów – a byłby nim niewątpliwie awans do elitarnej Ligi Mistrzów. Dlatego przegrany w tej rywalizacji z pewnością będzie się czuł wyjątkowo upokorzony i poniżony. Trudno się zresztą dziwić, mając w składzie takich asów, jak Brandao, Lucarelli, Fernandinho (Szachtar), czy Zickler, Vonlanthen, Linke (Salzburg). Dla niezorientowanych Brandao i Fernandinho ocierają się o kadrę Brazylii, Lucarelli to były super-snajper Serie A, Vonlanthen - gwiazda Euro 2000. Myślę, że większe szanse należało dawać w tej rywalizacji Szachtarowi, bo nie dość, że liga ukraińska jest lepsza od austriackiej, to jednak Rinat Achmetow, właściciel Szachtara, dłużej inwestuje w klub i ma już prawo oczekiwać jakiś efektów. Co nie oznacza wcale, że to miał być spacerek. I faktycznie dwumecz pomiędzy tymi dwoma klubami to prawdziwa batalia. W pierwszym spotkaniu Austriacy, pod batutą wielkiego Giovanni`ego Trapattoniego, ograli Ukraińców 1:0, co zapowiadało wielkie emocje w Doniecku – Szachtar u siebie potrafi być groźny dla najlepszych. I rzeczywiście w rewanżu byliśmy świadkami wielkich emocji. Kiedy w 5. minucie Salzburg za sprawą Meyera wyszedł na prowadzenie, wydawało się, że Szachtar się nie podniesie – musiał strzelić aż 3 gole. Jednak gdy w 9. minucie zrobiło się 1:1, Lewandowski i spółka wrócili z dalekiej podróży. Ale Ukraińcy nie potrafili pójść za ciosem i wynik remisowy utrzymywał się bardzo, bardzo długo, aż do 78. minuty. Później zdołali jednak zadać jeszcze dwa ciosy i podopieczni Trapattoniego, będą jedną nogą w elicie, musieli obejść się smakiem i połknąć gorzką pigułkę. Szachtar w Lidze Mistrzów, Salzburg – w Pucharze UEFA.
Tak jak oba zespoły Ukraińskie zapewniły sobie awans, tak samo ekipom z Turcji udało się pokonać swoich rywali. Nie było to nawet specjalnie trudne – Besiktas po remisie 1:1 w pierwszym spotkaniu, na wyjeździe, u siebie ograł szwajcarski FC Zurich 2:0, a Fenerbahce poradziło sobie dość łatwo z Anderlechtem – 1:0 u siebie i 2:0 na wyjeździe. O ile Besiktas był faworytem w starciu z Zurychem, o tyle tak gładkie zwycięstwo Fenerbahce może być pewnym zaskoczeniem. Wprawdzie Belgowie od kilku lat regularnie zbierają tęgie baty praktycznie od każdego w LM, ale jednak grają w tych rozgrywkach, oczywiście w fazie grupowej, w zasadzie rok w rok. Ponoć trener Anderlechtu wypowiadał się o swoim tureckim rywalu prawie że lekceważąco, mówiąc, że spodziewał się lepszej gry Fenerbahce – na dodatek powiedział to po przegranym 0:1 pierwszym meczu! Twierdził w każdym razie, że Turcy są jak najbardziej w zasięgu Anderlechtu. Ale o klubach tureckich można powiedzieć to samo co o Salzburgu i Szachtarze – pompowane tam są również, niewyobrażalne choćby dla polskich zespołów, pieniądze. Dlatego też wielką pensją dają się skusić na grę w Turcji tacy mistrzowie, jak Roberto Carlos, Kezman, czy Appiah. A z nimi na pewno łatwiej o sukcesy.
Kolejnym klubem, któremu udało się dostać do Champions League 2007/08 jest pogromca Zagłębia Lubin w II rundzie eliminacyjnej – Steaua Bukareszt. Podopieczni Hagiego mieli jednak wyjątkowo proste zadanie – z całym szacunkiem, ale BATE Borisov chyba nawet samo nie wierzyło w awans, a udział w Pucharze UEFA będzie dla nich i tak sporym osiągnięciem. A miłym akcentem dla polskich kibiców i dobrą wiadomością w ogóle dla polskiej piłki jest fakt, że z futbolem na najwyższym poziomie otrzaska się Paweł Golański, obrońca Steauy.
Ze swoim rywalem, Dynamem Zagrzeb, poradził sobie przetrzebiony kontuzjami Werder Brema. Po zwycięstwie 2:1 w Bremie, 3:2 na wyjeździe z nawiązką załatwiło sprawę. A wbrew pozorom to nie musiała być łatwa przeprawa dla Bremeńczyków – zespół, który rok, czy 2 lata temu porywał swoją ofensywną grą, pełną fajerwerków, trochę się posypał po odejściu Klose do Bayernu. Kibice pamiętają na pewno otwartą, wyrównaną grę Niemców z takimi tuzami, jak Barcelona, czy Chelsea, wysokie zwycięstwa, pogromy wręcz rywali w lidze niemieckiej. Ten sezon zaczął się jednak kiepsko, czego dowodem jest gładziutka porażka z Bayernem, który Werder w porywającym stylu potrafił ograć 3:1 jeszcze kilka miesięcy temu. Poczekajmy jeszcze jednak ze skreślaniem zawodników z Bremy, bo trzeba przyznać, że lista kontuzjowanych jest imponująca – żeby przytoczyć tylko Torstena Fringsa i Tima Borowskiego – i już linia pomocy nie istnieje. Na szczęście Werderowi udało się awansować i można mieć nadzieję, że podopieczni Thomasa Schaafa uraczą nas piękną grą za kilka miesięcy, jak rekonwalescenci wrócą do gry.
Dochodzimy w tym miejscu do, jedynej chyba, niespodzianki w meczach eliminacyjnych. Ale za to jakiego kalibru! Ajax Amsterdam, który w lidze od początku porażał rywali siłą ofensywną, uległ Slavii Praga! Szczerze mówiąc nie oglądałem tego meczu, ale trudno posądzać piłkarzy Ajaxu o zlekceważenie rywala – rok temu Holendrzy również odpadli przecież z duuużo niżej notowaną Kopenhagą. Może więc Slavii udało się skompletować bardzo silny zespół i w fazie grupowej będziemy świadkami narodzin jakiś nowych gwiazd europejskiej piłki? Szczególnie, że Slavia nie wygrała o włos, jakimś rzutem na taśmę, przynajmniej zupełnie nie sugerują tego wyniki – 1:0 dla Czechów w Amsterdamie i 2:1 w Pradze. O sile zawodników z Czech przekonamy się już niebawem.
Kolejną dobrą wiadomością dla polskich kibiców jest awans Celticu. Podopieczni Strachana musieli się najbardziej naharować ze wszystkich zwycięzców dwumeczów, aby wywalczyć awans do elity. Ale za przeciwnika mieli nie byle kogo – kolejny obrzydliwie bogaty klub – Spartaka Moskwa. Dwa remisy 1:1 doprowadziły do dogrywki i karnych, w których Boruc i spółka wygrali 4:3. Co więcej, dwaj Polacy występujący w szkockim klubie, okazali się bohaterami i głównymi ojcami sukcesu, wprowadzając Celtic do elity niemalże w pojedynkę. Ale po kolei. Mecze były rzeczywiście tak wyrównane, jak wskazują na to wyniki – w Moskwie lepsze wrażenie sprawiali Rosjanie, a w Szkocji – podopieczni Strachana; no może pierwsza połowa meczu w Glasgow to nawet lekka przewaga Spartaka. Prawie cały mecz rewanżowy, to raczej walka w środku pola i mało spięć podbramkowych, co nie znaczy, że nie było goli. Najpierw należy jednak wspomnieć o kontrowersyjnym rzucie karnym dla Spartaka z 26. minuty – powtórki pokazały, że jedenastka nie należała się chyba gościom – ale sprawiedliwości jakby stało się zadość, gdy Pavlenko trafił w słupek. Za to 2 minuty później McDonald trafił na 1:0 – niewykorzystane sytuacje się mszczą. Gdy wydawało się, że do przerwy utrzyma się taki wynik, Spartak wyrównał za sprawą... Pavlenki, który się zrehabilitował wykorzystując błąd defensywy Celticu – Boruc omal nie pobił się ze swoim obrońcą. Druga połowa to mało efektywna gra obu stron, dopiero w 80. minucie Szkoci rzucili się do ataków – ale za to jakich! Najpierw w 80. minucie oko w oko z bramkarzem Spartaka stanął McDonald – przełożył piłkę na prawą nogę z lewej strony pola karnego, ale Pletikosa obronił. Spartak zdołał odpowiedzieć atomowym strzałem zza pola karnego – wprost w Boruca. A później gwiazda Celticu – Nakamura, powinien ustrzelić hat-tricka w 60 sekund, nie trafił jednak ani razu. Najpierw dostał prostopadłe podanie w pole karne, Pletikosa wybiegł na 12 metr, myśląc, że przejmie piłkę, ale się pomylił – bramka stała pusta, a Japończyk nie wiedział, czy lobować, czy omijać i w rezultacie podał piłkę chorwackiemu bramkarzowi. Dosłownie chwilę później kolejne prostopadłe podanie do Japończyka, który miał tym razem mnóstwo czasu stojąc sam przed bramkarzem – znów jednak górą był golkiper gości. Trzecia okazja nadarzyła się kilka sekund później – Nakamura oddał piekielnie mocny strzał zza pola karnego, który był tyleż mocny, co niecelny. Nie udało się strzelić, to może uda się zaliczyć asystę? Playmaker Ceticu tym razem wypuścił doskonałym zagraniem w uliczkę Hesselinka, który został ścięty równo z trawą przez obrońcę Spartaka, który dostał za ten faul czerwoną kartkę. Przez te 6 minut mistrz Szkocji wypracował sobie więcej doskonałych okazji, niż przez całą połowę, jeśli nie mecz. Pletikosy nie udało się jednak pokonać i doszło do dogrywki, w której wydarzyły się dwie godne odnotowania rzeczy – wejście na plac gry Żurawskiego w 6. minucie dogrywki i, uwaga, niewykorzystany rzut karny (!) Celticu, wykonywany przez Hesselinka w 25. minucie. Snajper gospodarzy długo nie mógł zrozumieć, jak nie trafił do siatki w takim momencie i z takiej pozycji. Doszło więc do rzutów karnych – zaczęli goście, a przy stanie 1:1 spudłował nieszczęsny Nakamura, jednak jego błąd naprawił Boruc, broniąc kolejne uderzenie zawodnika gości. Później 4 kolejne jedenastki zostały wykorzystane i było 3:3. Została ostatnia seria. W tym momencie sprawy w swoje ręce wzięli Polacy – na 4:3 pewnym strzałem w okienko podwyższył Żurawski, a ostatnie uderzenie piłkarza Spartaka wyciągnął Boruc.
Chyba największymi faworytami do awansu w środę, obok Ajaxu, który poległ, były ekipy Arsenalu i Valencii. I faktycznie mecze tych drużyn nie miały wielkiej historii. Valencia ograła Elfsborg w dwumeczu 5:1, sprawę załatwiając już w pierwszym spotkaniu w Hiszpanii, wygrywając 3:0. Podobnie Arsenal, z tym, że podopieczni Arsene`a Wengera rywali pozbawili złudzeń na wyjeździe, bo w Pradze odbył się pierwszy mecz – angielski zespół wygrał 2:0 i 3:0.
Ostatnie dwie ekipy, które uzupełniają stawkę 32 drużyn w rundzie grupowej Ligi Mistrzów, to Benfica i Rosenborg. Troszkę trudniejsze zadanie mieli Portugalczycy, którzy wprawdzie wygrali oba mecze, ale minimalnie, najpierw 2:1 w Lizbonie i w środę 1:0 w Kopenhadze. Duńczycy to jednak mało wygodni rywale, o czym przekonał się w zeszłym roku właśnie Ajax, o czym już wspominałem. Natomiast dla Rosenborga mecze z Tampere United to był istny spacerek – wygrał oba spotkania w identycznym stosunku, jak Arsenal ze Spartą, tyle, że 3:0 było na wyjeździe, a 2:0 w Trondheim.
Mamy więc już prawie (jeszcze Sevilla – AEK, ale Sevilla jest murowanym faworytem po wygraniu pierwszego meczu 2:0) pełną listę klubów uczestniczących w Lidze Mistrzów w tym sezonie. Poza Ajaxem obyło się bez niespodzianek, byliśmy natomiast świadkami kilku ciekawych powrotów – zespołów, które pod koniec zeszłego stulecia, czy na przełomie wieków były stałymi uczestnikami tych elitarnych rozgrywek, a w ostatnich kilku latach wiodło im się gorzej. W najbliższym czasie postaram się opisać przypadki klubów, które mam na myśli. W każdym razie czekamy na wielkie emocje w rozpoczętym sezonie, miejmy nadzieję, że poziom reprezentowany przez grające w Lidze Mistrzów zespoły będzie nas satysfakcjonował.
Wyniki spotkań:
Red Star Belgrad – Glasgow Rangers 0:0
Dynamo Bukareszt – Lazio Rzym 1:3 (1:0)
Bratu ’27 – Rocchi k.‘47,’66, Pandev ‘54Liverpool – Toulouse 4:0 (1:0)
Crouch ’19, Hyypia ’49, Kuyt ’87 ’90Dynamo Kijów – Sarajevo 3:0 (1:0)
Bangoura ‘3, Milosevic ‘77 (sam.), Rebrov ‘90Szachtar Donieck – SV Salzburg 3:1 (1:1)
Lucarelli ‘9, Castillo k.‘78, Brandao ’86 – Meyer ‘5Steaua Bukareszt - BATE Borysov 2:0 (1:0)
Zaharia '12, Neaga 54'Celtic Glasgow - Spartak Moskwa 1:1 (1:1), karne 4:3
McDonald '28 - Pawliuczenko '45Rosenborg Trondheim - Tampere United 2:0 (1:0)
Sapara '45, Konan '49Dinamo Zagrzeb - Werder Brema 2:3 (2:2)
Vukojevic '21, Modric k.'41 - Diego k.'13, Sanogo '38, Diego k.'70Slavia Praga - Ajax Amsterdam 2:1 (1:1)
Vlcek '22, '86 - Suarez 33'Elfsborg IF - Valencia CF 1:2 (1:1)
Alexandersson '31 - Helguera '5, Villa '90Anderlecht Bruksela - Fenerbahce Stambuł 0:2 (0:1)
Kezman '3, Alex '73FC Kopenhaga - Benfica Lizbona 0:1 (0:1)
Katsouranis '17Arsenal Londyn - Sparta Praga 3:0 (1:0)
Rosicky '8, Fabregas '82, Silva '89Besiktas Stambuł - FC Zurich 2:0 (0:0)
Delgado '56, 64'AEK Ateny - Sevilla FC
Spotkanie przełożone na 3 września.
Komentarze użytkowników naszego serwisu...
Powyższy news nie posiada jeszcze żadnego komentarza. Skomentuj go przy pomocy poniższego formularza.
Twój komentarz wyraź swoją opinię na ten temat...
Liga-Mistrzow.net nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy przez użytkowników na łamach serwisu.
Emblem of Champions League reserved by UEFA.



