Losowanie ćwierćfinalu Ligi Mistrzów/ Kalendarz rozgrywek 2007/2008
Już jutro, o godzinie 13 czasu miejscowego, czyli prawdopodobnie o 12 czasu polskiego - w szwajcarskim Nyonie odbędzie się losowanie ćwierćfinałów, półfinałów, a zarazem finału Ligi Mistrzów. W losowaniu pod uwagę brane będą m.in. aż 4 czołowe drużyny z Anglii, Barcelona, Fenerbahce Stambuł, AS Roma i Schalke 04 Gelsenkirchen.
Po ... Czytaj dalej
Podsumowanie 1/8 finału Ligi Mistrzów - Roma - Real oraz Schalke - Porto
FC Porto - Schalke 04 Gelsenkirchen 0:1; 1:0 (k. 1:4)
Mecz, jak dla mnie, zakończył się niespodzianką - bo wygraną drużyny z Gelsenkirchen po rzutach karnych, w których bohaterem był Manuel Neuer, który za niedługo będzie obchodził 22 urodziny. Jego interwencje w serii jedenastek, a także w dwumeczu z Porto świadczą ... Czytaj dalej
Ankieta
Która z lig europejskich jest najlepsza?
Sezon
Chcesz poznać wyniki fazy grupowej lub pucharowej poprzedniego sezonu Ligi Mistrzów? Skorzystaj z poniższego narzędzia!
Partnerzy
- Cięcie layoutów
- Wzorki na paznokcie
- Hotspoty
- Rozkład jazdy PKP
- CV Wzory
- liga mistrzów
- Bukmacher
- Wyniki na żywo
- pneumatyka
- LM - Liga Mistrzów
- Po 1/8, a przed 1/4
- Czwartek, 15. Marca 2007, 23:53
- Autor: Larry
Kilka miesięcy temu napisałem, że w pucharowej fazie Ligi Mistrzów, wiosną, problemy będą miały ekipy angielskie. Argumentowałem to tym, że liga angielska jako jedyna z poważnych europejskich gra bez przerwy, non stop. I to po Mistrzostwach Świata. I jeszcze puchary krajowe. Że piłkarze nie będą mieli czasu na odpoczynek. Wszystko wskazuje na to, że się myliłem. Ale czy na pewno?
Może tak, może nie. Chciałbym jednak obronić swoją tezę. Wprawdzie w ćwierćfinałach mamy 3 drużyny angielskie, ale jakich miały przeciwników w 1/8? Manchester ograł wcale nie bezdyskusyjnie Lille, niczego nie umniejszając klubowi z Francji. Chelsea uporała się z Porto, będąc przez pewną część meczu rewanżowego za burtą Ligi Mistrzów. Arsenal poległ z PSV, które z pewnością faworytem tego meczu nie było. Liverpool awansował dzięki bramce strzelonej na Camp Nou z będącą w słabej formie Barceloną, w której dopiero co po kontuzjach wrócili Eto`o i Messi. No ale ograć Barcelonę to zawsze sztuka, więc akurat The Reds się nie czepiam. Z drugiej strony poodpadały wielkie firmy z innych krajów, wspomniana Barca, Real, Inter, czy Lyon – czyli przeciwnie, niż przewidywałem. Z trzeciej strony żadna z nich nie odpadła z zespołem angielskim, oczywiście poza Barceloną. Byliśmy więc świadkami ciekawej historii – żaden angielski klub nie wpadł na potentata z innej ligi i vice versa. Warto też zauważyć, że w dzisiejszych czasach właśnie Anglicy mają najwięcej zespołów zaliczanych do ścisłych faworytów LM – w zasadzie każdy klub (Liverpool odkąd trenerem został geniusz, Rafael Benitez). Włosi Inter i Milan, z wiadomych względów bez Juventusu, Hiszpanie Real i Barcę, Francuzi Lyon, Niemcy – Bayern, choć osobiście akurat Bawarczyków nie widziałem nigdy w gronie ścisłych faworytów tych prestiżowych rozgrywek. Z tych ekip pozostały tylko Milan i Bayern. Podsumowując więc ten wątek, pomyliłem się w swojej zeszłorocznej ocenie, ale Anglikom wydatnie pomógł los – miały relatywnie słabych przeciwników w 1/8. Co więcej – w pierwszej fazie pucharowej poodpadało bardzo wielu faworytów i w ćwierćfinale też nie mają kolosów za przeciwników. Mało – jedna z par ćwierćfinałowych to Milan – Bayern! A z kim grają Wyspiarze? Z PSV, Valencią i Romą. Jeśli zgadzacie się ze mną co do grupy ścisłych faworytów wymienionych wcześniej, to nie muszę tego komentować.
Co z tego wynika? Angielscy bukmacherzy mają rację, wymieniając teraz Chelsea, Manchester i Liverpool jako trzy zespoły, które mają największe szanse na wygranie Pucharu. A komu z tych trzech drużyn dałbym największe szanse? Za każdym coś przemawia. Liverpool – genialny trener na ławce, wielki strateg, który potrafi taktyką zaskoczyć każdego, szczególnie drużyny lepsze od siebie. Za Manchesterem niesamowity Cristiano Ronaldo, który jest w takiej formie, że jak się patrzy na jego grę, to wydaje się, że mógłby strzelić dziesięć bramek w meczu, w dziesięciu akcjach ogrywając po 10 zawodników, w tym pięciu po 2 razy. Za Chelsea – wiadomo, niezwykle szeroki skład i kilogram gwiazd – Ballack, Szewczenko, Drogba, Robben, itd. itd. Kogo wybrać? Jeśli kontuzji nie doznają Ronaldo, ani Rooney, to wybrałbym Manchester, bo Chelsea mogą przeszkodzić kłótnie i nieustająca wrzawa medialna, a Liverpoolowi – to jednak zawodnicy grają, a nie trener, a kadrowo The Reds są niewątpliwie najsłabsi z tej trójki. Ale to tylko sucha ocena, wiadomo, że boisko wszystko zweryfikuje, a o awansie może zadecydować przypadkowa bramka, chwila nieuwagi albo zwykły pech.
Jedno jest pewne, czekają nas wielkie emocje, jak co roku. Ja najbardziej ostrze sobie zęby na mecz AS Roma – Manchester United – oba zespoły grają otwartą, ofensywną, efektowną, przyjemną dla oka piłkę. 3 kwietnia o 20.45 pierwsze gwizdki. Czekamy.
Emblem of Champions League reserved by UEFA.



