Forum dyskusyjne
Podlaski Sport

Losowanie ćwierćfinalu Ligi Mistrzów/ Kalendarz rozgrywek 2007/2008

Już jutro, o godzinie 13 czasu miejscowego, czyli prawdopodobnie o 12 czasu polskiego - w szwajcarskim Nyonie odbędzie się losowanie ćwierćfinałów, półfinałów, a zarazem finału Ligi Mistrzów. W losowaniu pod uwagę brane będą m.in. aż 4 czołowe drużyny z Anglii, Barcelona, Fenerbahce Stambuł, AS Roma i Schalke 04 Gelsenkirchen.

Po ... Czytaj dalej

Podsumowanie 1/8 finału Ligi Mistrzów - Roma - Real oraz Schalke - Porto

FC Porto - Schalke 04 Gelsenkirchen 0:1; 1:0 (k. 1:4)

Mecz, jak dla mnie, zakończył się niespodzianką - bo wygraną drużyny z Gelsenkirchen po rzutach karnych, w których bohaterem był Manuel Neuer, który za niedługo będzie obchodził 22 urodziny. Jego interwencje w serii jedenastek, a także w dwumeczu z Porto świadczą ... Czytaj dalej

liga mistrzów

Ankieta

Która z lig europejskich jest najlepsza?

Sezon

Chcesz poznać wyniki fazy grupowej lub pucharowej poprzedniego sezonu Ligi Mistrzów? Skorzystaj z poniższego narzędzia!

Sezon:
liga mistrzów

Partnerzy

liga mistrzów
Poszukujemy redaktorów!
liga mistrzów
Przedmeczowa analiza par 1/8 finału
Środa, 31. Stycznia 2007, 21:18
Autor: Łukasz H. aka sonix1112

W tym artykule pragnę skoncentrować się na parach 1/8 finału Ligi Mistrzów i szansach poszczególnych zespołów na dalszy awans (artykuł pisany w połowie stycznia).

FC Porto - Chelsea Londyn

Drużyna Porto zajęła drugie miejsce w swojej niezwykle ciężkiej grupie G, gdzie mierzyła się z Arsenalem Londyn, CSKA Moskwa oraz z HSV. Zespół nie zaczął przygody z tegoroczną Ligą Mistrzów najlepiej - w pierwszej kolejce osiągnął zaledwie remis przed własną publicznością z CSKA, a w następnej serii spotkań porażkę na wyjeździe z Arsenalem 1:3. Jednakże właśnie po tym meczu nastąpiła metamorfoza zespołu Jesualdo Ferreiry. Efekt - do końca rozgrywek grupowych portugalski zespół wygrał 3 spotkania (w tym mecz z Arsenalem u siebie), jedno zremisował, i nie doznał już ani jednej porażki! Z zespołu, który do triumfu w tych rozgrywkach prowadził Jose Mourinho (czyli dzisiejszy coach Chelsea), nie pozostały nawet szczątki, ale pojawiła się fala nowych, bardzo zdolnych piłkarzy. Przykładami Portugalczyk Ricardo Quaresma (były gracz Barcelony), Brazylijczyk Pepe czy Argentyńczycy - Lisandro Lopez oraz Lucho Gonzalez. Zwłaszcza ten drugi jest prawdziwym przywódcą i kapitanem mistrzów Portugalii, potrafiącym też strzelić kapitalnie z dystansu. W rodzimej lidze ekipa Porto radzi sobie bardzo dobrze, zajmując pierwsze miejsce i będąc na dobrej drodze ku obronie tytułu.

Londyńska Chelsea bardzo pewnie wyszła z grupy A, gdzie za konkurentów miała FC Barcelonę, Werder Brema oraz Lewskiego Sofia. Zespół mistrza Anglii w fazie grupowej wygrał 4 spotkania, jedno zremisował (z Barceloną na Camp Nou), i jedno przegrał (z Werderem), mając wszakże już w kieszeni awans. Zawodnicy Jose Mourinho prezentowali się z reguły dobrze, w przeciągu całej fazy grupowej, a z pewnością lepiej niż piłkarze FC Barcelona. Klasą dla siebie był Didier Drogba, strzelec 5 goli w tegorocznej Champions League. Za to zdecydowanie poniżej oczekiwań wypadł Andrij Szewczenko, strzelając zaledwie jednego gola i to w dodatku Lewskiemu Sofia. Nieco gorzej niż w LM wiedzie się The Blues w lidze, gdzie wciąż nie mogą zrównać się poziomem z liderującym w tabeli Manchesterem United.

Może się wydawać, iż rywalizacja w tym dwumeczu jest z góry przesądzona na korzyść Chelsea. Jednak ekipa FC Porto wielokrotnie już cieszyła bukmacherów zaskakującymi wynikami, poza tym atmosferę podgrzewa osoba trenera Londyńczyków, Jose Mourinho - twórcy zespołu, który z Porto wygrał Ligę Mistrzów, a nie potrafi dokonać tego z Chelsea, mającą bezapelacyjnie lepszych zawodników i nieporównywalnie większy budżet.

Mimo wszystko rozsądek każe upatrywać faworyta w drużynie ze Stamford Bridge, zwłaszcza, że mecz rewanżowy odbędzie się właśnie na stadionie The Blues.

Celtic Glasgow - AC Milan

Celtic miał w Lidze Mistrzów chyba najwięcej polskich kibiców spośród wszystkich drużyn występujących w tych rozgrywkach, a to za sprawą dwójki Polaków w składzie - Artura Boruca i Macieja Żurawskiego. Drużyna z Glasgow okazała się być drużyną własnego podwórka - zdobyła komplet punktów na własnym stadionie, za to ani jednego na wyjazdach! Wystarczyło to do awansu z drugiego miejsca z grupy F, a za rywali w niej Celtic miał Manchester United, Benficę Lizbona i FC Kopenhaga. Podczas meczu na Celtic Park przeciwko United mogliśmy być szczególnie dumni z naszego Artura Boruca, który broniąc w końcówce spotkania rzut karny, zapewnił Celtom awans do dalszej fazy rozgrywek. W przeciągu trwania fazy grupowej najlepsze wrażenie z graczy Celticu wywarli Kenny Miller (strzelec 3 goli), Shunsuke Nakamura i właśnie Boruc. Niestety, nie można do tego grona dołączyć popularnego „Żurawia”, który nie zdołał zdobyć żadnej bramki w trakcie trwania tej fazy rozgrywek. W rodzimej lidze Celtic spisuje się kapitalnie, zajmując pierwsze miejsce z olbrzymią przewagą nad grupą pościgową.

Drużyna Milanu mając wciąż w pamięci aferę korupcyjną, dość niepewnie awansowała z grupy H (Milan, Lille, AEK, Anderlecht). Szczególnie nieudana dla mediolańskiej ekipy była końcówka rozgrywek grupowych, okraszona dwoma porażkami-wyjazdową z AEK i u siebie z Lille. Najlepszym zawodnikiem zespołu był bezapelacyjnie Brazylijczyk Kaka, zdobywca aż 5 bramek. Za największy niewypał należy chyba uznać grę Ricardo Oliveiry, rodaka Kaki, kreowanego na następcę Szewczenki. Jednakże były gracz Betisu nie strzelił żadnego gola w fazie grupowej. Zespół prowadzony przez Carlo Ancelottiego do niedawna nie najlepiej spisywał się w lidze włoskiej, będąc nawet blisko strefy spadkowej. Jednak w ostatnim czasie Kaka i spółka wyszli z kryzysu, notując kolejne zwycięstwa i rozpoczynając marsz w górę tabeli.

Przed powrotem Milanu do formy mogłoby się wydawać, iż Celtic byłby w stanie pokonać w dwumeczu rosso-nerich. Ale ostatnia zwyżka poziomu gry piłkarzy z San Siro oraz to, że rewanż odbędzie się właśnie tam, każe nam upatrywać faworyta w zespole AC Milan.

PSV Eindhoven - Arsenal Londyn

Zespół PSV zapewnił sobie awans z grupy C (PSV, FC Liverpool, Bordeaux, Galatasaray) dość szybko, zdobywając wszystkie punkty podczas czterech pierwszych spotkań. Drużyna prowadzona przez Ronalda Koemana odniosła trzy zwycięstwa, raz zremisowała i przegrała dwukrotnie, w dwóch ostatnich kolejkach (na Anfield z Liverpoolem i u siebie z Bordeaux). Mistrzowie Holandii stawiają na kolektywny styl gry, czego dowodem jest fakt, że 6 goli, które zdobyła holenderska ekipa, rozkłada się na 5 różnych zawodników! Toteż ciężko wyróżnić jednego, najlepszego w fazie grupowej zawodnika tego klubu, piłkarze jako zespół spisywali się naprawdę dobrze. Nie inaczej jest w lidze holenderskiej, gdzie PSV otwiera tabelę pewnie krocząc ku kolejnemu mistrzostwu.

Drużyna Arsenalu przed tym sezonem została tradycyjnie odmłodzona przez trenera Arsene’a Wengera. W trakcie rozgrywek grupowych przynosiło to różne skutki - na początku 2 zwycięstwa, następnie porażkę i remis, i na końcu wygraną plus remis. Taka huśtawka nastrojów spowodowała, iż Arsenal musiał do końca walczyć o awans z grupy G (o której pisałem wcześniej). Gdyby w ostatniej kolejce Kanonierzy przegrali na wyjeździe z Porto, a w tym samym czasie CSKA wygrałoby w Hamburgu, to właśnie rosyjską ekipę oglądalibyśmy w 1/8 finału. Na szczęście dla Londyńczyków moskiewski team w Niemczech poległ, a im samym udało się wywieźć remis z Portugalii. The Gunners podobnie jak ich rywal w fazie pucharowej grali bardzo zespołowo - 7 goli zdobytych, każdy przez innego zawodnika. Jednak sporo narzekań spadło na nich ze względu na momentami chaotyczny styl gry, czego efektem była walka do końca o awans. W lidze angielskiej Arsenal dobre mecze przeplata słabymi, więc mamy doczynienia z dokładnie tym samym zjawiskiem co w Lidze Mistrzów. Jednakże ostatnio drużyna jakby złapała wiatr w żagle, w czym z pewnością pomógł powrót do zdrowia Thierry’ego Henry’ego.

Rozgrywanie pierwszego meczu w Holandii znacznie osłabia szanse PSV. Jednak ekipa Koemana znana jest w Lidze Mistrzów z upartej walki do końca, co zapowiada nam znakomite widowisko w dwumeczu pomiędzy tymi zespołami.

OSC Lille – Manchester United

Zespół Lille stoczył zażartą walkę o awans w grupie H, wyprzedzając na finiszu ekipę AEK Ateny o jeden punkt i zajmując drugie miejsce. Swój najlepszy mecz Francuzi rozegrali właśnie w ostatniej kolejce, bijąc Milan na San Siro 2:0. Jednak ten wynik na niewiele by się zdał, gdyby Ateńczycy wygrali w Brukseli z Anderlechtem. Tak się jednak nie stało - belgijski zespół zagrał na remis 2:2 i awans OSC stał się faktem. Drużyna z północy Francji już od kilku sezonów prezentuje skuteczny, ładny i poukładany styl gry, w którym coraz lepiej radzą sobie młodzi zawodnicy, tacy jak napastnik Odemwingie, pomocnik Bodmer (kreowany na następcę Zidane’a w reprezentacji Trójkolorowych) czy obrońca Tavlaridis. W rodzimej lidze, gdzie nieustannie dominuje Olympique Lyon, Lille walczy o pozycję w tabeli, która gwarantuje start w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów.

Drużyna United także do końca walczyła o awans. Powodem dwie wyjazdowe porażki, zwłaszcza ta z FC Kopenhaga w 4. kolejce. Bezpośrednim rywalem Anglików do wyjścia z grupy F była Benfica i to właśnie z nią na Old Trafford grali oni ostatni mecz, zakończony wynikiem 3:1 dla gospodarzy. Większość zawodników Czerwonych Diabłów przeżywa w tym sezonie drugą młodość, a zwłaszcza Giggs, Scholes, G.Neville czy Solskjaer. Znakomitą formę momentami prezentował także Cristiano Ronaldo. Lukę po odejściu najlepszego w ostatnich latach strzelca United, Ruuda van Nistelrooya, perfekcyjnie wypełnia Louis Saha, zdobywca już 4 bramek w tej edycji Champions League. Piłkarze z Manchesteru kapitalnie spisują się w Premiership, dystansując samą Chelsea i zajmując pierwsze miejsce w ligowej tabeli.

Jeżeli obecną formę gracze United utrzymają do dwumeczu z Lille, to naprawdę ciężko przypuszczać, że Francuzi spowodują sensację eliminując Manchester. Z pewnością duże znaczenie ma także to, że rewanż rozegrany zostanie na Old Trafford.

AS Roma – Olympique Lyon

W tegorocznej LM Rzymianie trafili do jednej z łatwiejszych grup, mianowicie do grupy D (Roma, Valencia, Olympiakos, Szachtar). Ale mimo tego, że Włosi wraz z Valencią byli murowanymi faworytami do awansu, przytrafiła im się wpadka - porażka w przedostatniej serii spotkań 0:1 w Doniecku z Szachtarem. Jednakże dwa tygodnie później Roma pokonała u siebie Valencię i dośc pewnie awansowała z drugiego miejsca. Na tym etapie rozgrywek najjaśniej świeciła gwiazda legendy rzymskiego zespołu, czyli Francesco Tottiego. Reprezentant Włoch miał zdecydowanie największy wpływ na grę swojego zespołu, czego dowodem są zdobyte przez niego 3 bramki. W ekipie Luciano Spallettiego coraz lepiej funkcjonuje połączenie rutyny (Totti, Panucci, Tonetto) z młodzieńczą fantazją (De Rossi, Chivu, Mancini). Ta współpraca przynosi pożądane efekty także w rodzimej lidze, gdzie Roma jest jedynym godnym konkurentem dla pewnie zmierzającego po kolejny tytuł Interu Mediolan.

To ma być właśnie ten sezon, w którym poza własnym podwórkiem Lyon zwojuje także Europę. Francuzi łatwo awansowali z grupy E (Lyon, Real, Dynamo Kijów, Steaua Bukareszt), i tak samo jak w poprzednich latach ich najlepszym piłkarzem był Juninho Pernambucano. Brazylijczyk zaliczył najwięcej asyst spośród wszystkich zawodników występujących w fazie grupowej - aż pięć, dorzucając do tego jeszcze bramkę. Oprócz Juninho w niezłej formie byli także wicemistrzowie świata - Abidal, Coupet oraz Malouda, co zaowocowało brakiem jakiejkolwiek porażki w fazie grupowej (4 zwycięstwa, 2 remisy). W lidze francuskiej jest tylko Lyon a potem długo, długo nic, i to już od kilku lat.

Bardzo ciekawa para - waleczna niczym gladiator Roma spotyka się ze spragnionym sukcesu w Europie Lyonem. Skutki mogą być doprawdy różne, ponieważ te dwa zespoły wydają się być piłkarsko na podobnym poziomie. Jednakże zarówno Rzymianie, jaki i zespół francuski potrafią zaskoczyć swoich kibiców kompletnie niespodziewaną porażką, więc zapowiada się tym bardziej ciekawie.

FC Barcelona – Liverpool FC

Barcelona była jednym z tych zespołów, które musiały wywalczyć awans w ostatnim meczu grupowym. Na Camp Nou Blau Grana dość gładko pokonała Werder Brema 2:0, właśnie kosztem niemieckiego zespołu awansując dalej. W trakcie rywalizacji w grupie A Katalończykom wyraźnie brakowało ich najlepszego snajpera, Samuela Eto’o. Starał się jak mógł zastępować go Islandczyk Gudjohnsen. Jednak można stawiać w ciemno, że Kameruńczyk zdobyłby więcej bramek niżli były gracz Chelsea, bo ten ustrzelił zaledwie dwa gole. Przyzwyczailiśmy się już do tego, że Barca gra bardzo zespołowo, i nie inaczej jest w tegorocznej LM. Nadal większość akcji kręci się wokół Ronaldinho, ale jakby mniejsza ich część przynosi powodzenie w porównaniu z sezonem poprzednim. W lidze hiszpańskiej Barcelona wręcz chwyta za ogon lidera rozgrywek, Sevillę, ale wciąż nie potrafi jej wyprzedzić. W tych rozgrywkach ciężar zdobywania goli pod nieobecność Eto’o całkowicie wziął na siebie Ronaldinho, efektem jest 12 goli zdobytych właśnie przez Brazylijczyka.

Liverpool przegrał zaledwie jeden mecz w fazie grupowej LM, grając w grupie C. Jednak porażka w 6. kolejce na wyjeździe z Galatasaray nie przeszkodziła The Reds w awansie z pierwszego miejsca. Tradycyjnie centralną postacią angielskiej ekipy był Steven Gerrard, chyba jedyna supergwiazda klubu z Anfield. Jego niesamowita waleczność, pracowitość i dwa zdobyte gole bardzo pomogły drużynie w awansie do kolejnej fazy rozgrywek. W fazie grupowej najlepszym strzelcem drużyny Jerzego Dudka był Peter Crouch. Niedoceniany angielski „drągal” zdobył aż 4 gole, w tym jednego niezwykłej urody, przewrotką. Liverpool w CL poczyna sobie dosyć pewnie, gorzej jest jednak na krajowym podwórku, gdzie Gerrard i spółka prezentują najbardziej chimeryczną formę ze wszystkich zespołów Premiership. Przez to drużyna Rafy Beniteza nie jest w stanie dogonić prowadzącej dwójki z Londynu i Manchesteru.

Ten dwumecz niewątpliwie zapowiada się na jeden z najciekawszych w 1/8 finału. Pod względem klasy zawodników na poszczególnych pozycjach zdecydowanym faworytem wydaje się być Barca. Jednak nieprzewidywalność The Reds (pamiętny finał w Stambule) i fakt rozgrywania rewanżu na Anfield daje całkiem spore szanse Liverpoolowi.

Real Madryt – Bayern Monachium

Obiektywnie patrząc, należy stwierdzić, iż Real miał spore szczęście trafiając do dość słabej grupy E (Real, Lyon. Steaua, Dynamo). Kto wie, może Galaktyczni w ogóle nie awansowali by do dalszej fazy LM, mając nieco silniejszych rywali? Takie podejrzenia można wysnuć na podstawie wyników - Blancos w dwumeczu z Lyonem zdobyli zaledwie jeden punkt, resztę puli (10 oczek) zgarniając w meczach z zespołami Dynama i Steauy! Udanym posunięciem okazało się sprowadzenie Ruuda van Nistelrooya, który zdobył aż 4 bramki w fazie grupowej. Co ciekawe, właśnie ten zawodnik mógł przesądzić o wygranej Realu nad Lyonem w przedostatniej kolejce, ale przy stanie 2:2 zmarnował rzut karny. Poza Holendrem dość równą formę utrzymywał także Malijczyk Diarra. W lidze hiszpańskiej Real goni Barcelonę i Sevillę mając do tych drużyn minimalną stratę punktową, jednakże specjalnością klubu z Madrytu stały się w tym sezonie bardzo dobre mecze przeplatane bardzo słabymi.

Monachijski Bayern bardzo dobrze spisał się w grupie B. Zdystanował Inter Mediolan i bez porażki (3 zwycięstwa, 3 remisy) awansował z pierwszego miejsca. Bawarczycy potrafili nawet upokorzyć Mediolańczyków na San Siro, ogrywając ich 2:0. Najlepszym strzelcem zespołu został z 4 golami Claudio Pizarro. Zespół Bayernu prezentował dość kolektywny styl gry, ofensywny, ładny dla oka. Podczas rozgrywek grupowych Oliverowi Kahnowi stuknął 100. mecz w CL. Niemiecki golkiper podczas tej fazy rozgrywek znajdował się w znakomitej dyspozycji, puszczając zaledwie 3 gole! Nieco gorzej gra Bayernu wygląda w Bundeslidze, gdzie bawarski klub nie może dogonić Werderu Brema.

W tym dwumeczu naprawdę ciężko wskazać faworyta. W rodzimych ligach zarówno Real jak i Bayern gonią lidera, jednak w LM od tej lepszej strony pokazali się Bawarczycy. Jednakże Blancos zawsze dobrze grało się z niemieckimi drużynami. Mecz rewanżowy zostanie rozegrany na stadionie w Monachium, co może mieć decydujący wpływ na losy dwumeczu.

Inter Mediolan – Valencia CF

Inter swoją przygodę w tegorocznej LM rozpoczął fatalnie - od dwóch porażek w grupie B, wyjazdowej ze Sportingiem i u siebie z Bayernem. Jednak potem, jak za sprawą czarodziejskiej różdżki, totalnie odmienieni Włosi wygrali trzy spotkania i jedno zremisowali, pewnie awansując z drugiego miejsca. Co ciekawe, aż 4 z 5 bramek zdobytych przez Mediolańczyków strzelali Argentyńczycy - jedną Hernan Crespo i, aż trzy Julio Ricardo Cruz. I to właśnie tego drugiego należy za grę w fazie grupowej chwalić w największym stopniu, ponieważ strzelił wszystkie gole dla swojego zespołu w meczach z niewygodnym rywalem - Spartakiem Moskwa (co dało Interowi bezcenne sześć punktów). W lidze włoskiej zespół Roberto Manciniego spisuje się fenomenalnie, zajmując rzecz jasna pierwszą lokatę ze sporą przewagą nad grupą pościgową i śrubując rekord liczby zwycięstw z rzędu.

Valencia znakomicie spisała się w grupie D, wygrywając cztery mecze (na początku rozgrywek trzy z rzędu), jeden remisując i zaledwie raz przegrywając (z AS Roma w Rzymie). W tegorocznej LM z gwiazd Valencii najjaśniej świeci ta Fernando Morientesa. Były gracz Realu i Monaco ustrzelił w tej edycji Champions League hat-tricka i z pięcioma golami, do spółki z Kaką i Drogbą przewodzi w klasyfikacji strzelców. Jednak Moro nie dokonał by tego bez pomocy Davida Villi, kolegi z linii napadu, który poza trzema golami zaliczył także tyle samo asyst. W lidze hiszpańskiej bardziej skuteczny od byczka Fernando jest Villa, a Valencia znajduje się w grupie pościgowej, siedzącej na ogonie Realowi, Barcelonie i Sevilli.

W Lidze Mistrzów zdecydowanie lepiej od Interu dotychczas spisywała się Valencia, która ma w dodatku przywilej rewanżu na Mestalla. Jednak ostatnia fantastyczna forma Interu w każdych rozgrywkach, i to zarówno na własnym obiekcie jak i na wyjeździe, plus powrót do formy Brazylijczyka Adriano, nieco przechylają szalę na korzyść Włochów.

Powrót do listy kategorii


porno, sex / porno Copyright © 2007 by Liga-Mistrzow.net. All rights reserved.
Emblem of Champions League reserved by UEFA.